Ruchy Sławomir Shuty
Wystaw opinię o produkcie
Nowa książka laureata Paszportu Polityki 2004. Powieść, w której metafizyczny dramat splata się z groteskowym zapisem delirycznych wizji i pijackich opowieści, czas się rozgałęzia, tożsamości mnożą, a fabuła grzęźnie w obłędzie jak w galarecie. Miasto widziane z okna sprawia wrażenie tandetnej makiety. W centrum lokal taneczno-rozrywkowy oraz park, zwany laskiem, gdzie podejrzane indywidua, wiedzione mrocznym instynktem swojego zboczeństwa, przychodzą w sobie tylko wiadomych celach. W tej rzeczywistości ludzie poruszają się chaotycznie niczym pierwotniaki w kropli brudnej cieczy. Ich życie składa się z bezsensownych Ruchów - wieczorne nakładanie makijażu, pijaństwo, tańce godowe, obłapywanie się w ubikacji, plotki, dyszenie przez telefon, kopulacja, masturbacja, fałszywe uśmiechy i infantylne marzenia. Jednak któregoś dnia rzeczywistość rozkleja się na łączach - a przez szczeliny zaczyna się sączyć galaretowata szarawa maź. Miasto okazuje się nawet nie makietą, ale kałużą bliżej nieokreślonego lepkiego świństwa na kuchennej podłodze. I tylko Ruchy trwają w najlepsze.
Kod produktu: WAB0009234
Cechy produktu
Książka
- Wydawnictwo WAB
- ISBN 9788374144049
- Liczba stron 260
- Rok wydania 2008
- Okładka twarda
- Autor Sławomir Shuty
- Format 120x200 mm
Opis
Nowa książka laureata Paszportu Polityki 2004. Powieść, w której metafizyczny dramat splata się z groteskowym zapisem delirycznych wizji i pijackich opowieści, czas się rozgałęzia, tożsamości mnożą, a fabuła grzęźnie w obłędzie jak w galarecie. Miasto widziane z okna sprawia wrażenie tandetnej makiety. W centrum lokal taneczno-rozrywkowy oraz park, zwany laskiem, gdzie podejrzane indywidua, wiedzione mrocznym instynktem swojego zboczeństwa, przychodzą w sobie tylko wiadomych celach. W tej rzeczywistości ludzie poruszają się chaotycznie niczym pierwotniaki w kropli brudnej cieczy. Ich życie składa się z bezsensownych Ruchów. Wieczorne nakładanie makijażu, pijaństwo, tańce godowe, obłapywanie się w ubikacji, plotki, dyszenie przez telefon, kopulacja, masturbacja, fałszywe uśmiechy i infantylne marzenia. Jednak któregoś dnia rzeczywistość rozkleja się na łączach, a przez szczeliny zaczyna się sączyć galaretowata szarawa maź. Miasto okazuje się nawet nie makietą, ale kałużą bliżej nieokreślonego lepkiego świństwa na kuchennej podłodze. I tylko Ruchy trwają w najlepsze.
Shuty, z właściwą sobie inwencją językową, zaprawia narrację lawiną perwersyjnych fraz i brawurowym słowotwórstwem. Przerażający bezsens istnienia znajduje wyraz w totalnym szaleństwie języka.
Opinie
Jeśli dodałeś/-aś recenzję, a nie pojawiłą się na liście, być może oczekuje na moderację.